Archiwa miesięczne: Czerwiec 2014

Rosja i Turcja: gra imperiów o Morze Czarne

wojna-krymska-2

Począwszy od końca XVII wieku do I wojny światowej Rosja i Imperium Osmańskie stoczyły ze sobą jedenaście wojen, z których niemal każda niosła ze sobą szerokie reperkusje na arenie europejskiej. W tradycyjnej historiografii często znaleźć można opinię, że wrogość między oboma państwami była niemal odwieczna.

Na to nakłada się niezwykle ważna rola, jaką w rosyjskiej kulturze (i polityce, choćby stosunkach rosyjsko-ukraińskich) odgrywa Flota Czarnomorska. Jeśli jednak spojrzeć na stosunki rosyjsko-osmańskie w szerszej perspektywie, można zauważyć, że począwszy od XV do końca XVII wieku oba państwa starały się nie wchodzić sobie w drogę, a w walce o dominację na Morzu Czarnym główną rolę odgrywał zupełnie inny teatr działań – nadczarnomorski step.

Morze Czarne zajmuje ważną rolę w rosyjskiej kulturze i pamięci historycznej. Wystarczy wspomnieć film Pancernik Potiomkin, malarstwo marynisty Iwana Ajwazowskiego czy postacie takie jak generał Aleksander Suworow lub admirał Uszakow. Ekspansja na południe wiąże się też z najważniejszym spośród rosyjskich władców, Piotrem I i jego pierwszymi sukcesami jako władcy i dowódcy. Krótko mówiąc, dzieje Morza Czarnego to dzieje rosyjskiej floty, rosyjskiego orientalizmu i rosyjskiego „okna na świat”. Ekspansja na południe nad brzegi Morza Czarnego i czarnomorsko-bałkańska „misja” Rosji jako opiekuna i wyzwoliciela chrześcijan spod „tureckiego jarzma” przedstawiana jest jako fakt nie tylko w rosyjskiej historiografii.

Z drugiej strony, w historii Morza Czarnego Imperium Osmańskie zostało ustawione w roli „chłopca do bicia”. Okres hegemonii osmańskiej nad Morzem Czarnym bywa przedstawiany jako „stracony czas”, trzy wieki, w trakcie których cały akwen był „morzem martwym”, pogrążonym w marazmie i znajdujący się pod „tureckim jarzmem”. Duża w tym zasługa dominujących przez długi czas w historiografii paradygmatów dotyczących panowania osmańskiego, jak również jego końca. Zgodnie z nimi państwo Osmanów było obcym tworem na Bałkanach, narzuconym z zewnątrz i dławiącym „naturalne” dążenia wolnościowe narodów bałkańskich. Tezy o odwiecznej „obcości” Osmanów czy nawet prezentowanie ich jako „okupanta” wydają się absurdalne, jeśli weźmiemy pod uwagę, że niepodzielne rządy Wysokiej Porty w regionie czarnomorskim trwały trzy wieki (podobnie jak szwedzkie rządy w Finlandii – próżno jednak szukać prac mówiących o epoce nowożytnej jako wieku „szwedzkiej okupacji”).

Drugi paradygmat, znacznie bardziej trwały, wiąże się z koncepcją „upadku” Imperium Osmańskiego, zapoczątkowanego w połowie XVI wieku. Zgodnie z tą wizją, państwo osiągnęło szczyt swojego rozwoju w czasach Sulejmana Wspaniałego (1520-1566), po którym nastąpił stopniowy proces upadku struktur administracyjnych, które nie były w stanie dostosować się do zmieniających się warunków. Z tym instytucjonalnym kryzysem wiąże się (szczególnie w starszych pracach) bliżej nieokreślony „kryzys moralny” – na miejsce kompetentnych urzędników epoki klasycznej w późniejszych stuleciach przyszli skorumpowani dyletanci, niezainteresowani losami państwa, którym przyszło im rządzić. To wszystko, wraz ze stagnacją ekonomiczną, przyniosło stopniowy upadek znaczenia Imperium Osmańskiego, który postępował aż do rozpadu państwa w wyniku I wojny światowej. Łącząc tę narrację z darwinizmem społecznym część autorów argumentuje, że wyjaśnienie zwycięstwa Rosji nad Morzem Czarnym było z góry wiadome – dynamiczne, zreformowane państwo carów musiało zwyciężyć nad słabym, anachronicznym imperium sułtanów.

Cały tekst: http://wolnemedia.net/historia/rosja-i-turcja-gra-imperiow-o-morze-czarne/

 

Turcja: Rząd ogranicza wolność artystyczną

1162470065

Po zakończonym pomyślnie Festiwalu Filmowym w Stambule świat tureckiego kina przebiegł dreszcz.

Bezwzględne reguły cenzury u wielu wzbudzają zastanowienie, co do tego jak uda się pogodzić artystyczną twórczość z kosztami produkcji. Nowe prawo nakazuje producentom filmów powyżej lat 18 zwrot pieniędzy otrzymanych od Ministerstwa Kultury z odsetkami.

„Let’s Sin”, w reżyserii Onura Ünlü, zwycięzca kilku nagród na tegorocznym festiwalu został przydzielony do kategorii „18+” pomimo braku scen erotycznych. Fabuła filmu opowiada historię pewnego imama, który z pewnością nie świeci religijnym przykładem, a odnosienia do zeszłorocznych społecznych niepokojów wzbudziły szepty niezadowolenia.

– Cenzura jest coraz bardziej bezwzględna – twierdzi Azize Tan, dyrektorka festiwalu. – Na szczęście Ünlü nie otrzymał pieniędzy od rządu, ale mimo to montaż filmu mógł zostać przerwany. Jest wiele sposobów cenzurowania. Kiedy już raz zaszufladkują twój film do „18+”, nakręcenie kolejnego jest bardzo trudne. Powinni byli wytłumaczyć, skąd taka decyzja, ale nie zrobili tego.

Głowa rządu tureckiego, Recep Tayyip Erdoğan nie toleruje żadnej krytyki na temat swojej partii. Z powodu cenzury narzuconej artystom w Turcji, niezależna organizacja filmów dokumentalnych, Freedom House przyporządkowała ją do kategorii „Not Free”.

Polityka uderza prosto w przemysł filmowy.

– Od ostatnich 12 lat w trakcie rządów partii AKP liczba kręconych filmów bardzo wzrosła. Rząd wprowadził nowe prawa, które pozwoliły nam otrzymać więcej wsparcia od państwa i wielu filmowców, w tym ja, była w stanie reżyserować. Jednakże w przeciągu ostatnich dwóch lat rząd stał się bardziej autorytarny i mniej tolerancyjny – mówi reżyser Mehmut Fazıl Çoşkun („Yozgat Blues”).

– Atmosfera nigdy nie była wspaniała, ale przynajmniej mogliśmy zdobyć dofinansowanie na alternatywne filmy. Teraz wszystko, co krytykuje państwo jest natychmiast cenzurowane. – alarmuje producentka i scenarzystka, Emine Yıldırım.
– Mimo tego, że nigdy specjalnie nie interesowałem się polityką, ta sytuacja żle wpływa na przemysł filmowy, co mnie bardzo smuci. – dodaje Çoşkun

Cokolwiek, co może być przejawem buntu, łącznie z tak delikatnymi tematami, jak sprawa Kurdów czy rzeź Ormian, może być na celowniku.

Helmer Hüseyin Karabey aplikował siedem razy o wsparcie rządu dla swojego filmu „Come to my voice”, ale jego prośby zostały odrzucone. Według niego i jego producenta, Emre Yeksana ministerstwo akceptuje filmy patriotyczne, bohaterów narodowych i filmy promujące rodzinne wartości. Rząd może jednak otrzymać coś innego.

– Myślę, że może wyjść z tego coś satyrycznego. Nie widzę na razie nowego trendu, ale artyści znajdą sposoby, żeby przekazać pewne kwestie, tak, żeby politycy nie zrozumieli. – twierdzi producent Yoel Meranda.

– W tym roku brałem udział w festiwalowej komisji i, rzeczywiście, mieliśmy wiele satyrycznych projektów. – potwierdza Yeksam. Aczkolwiek, uderza brak dokumentów na temat protestów w Gezi Parku. Wielu reżyserów twierdzi, że po prostu jest za wcześnie.

– W zeszłym roku dostaliśmy propozycję od wielu festiwalów, żeby pokazać coś o demonstracjach w Gezi Parku, ale filmowcy, w tym ja, traktujemy to bardzo poważnie i dlatego się nie zgodziliśmy. Staramy się zrozumieć, co tak naprawdę się stało i co to dla nas znaczy. Z tego powodu nie chcemy póki co dotykać tego tematu z materiałem, jaki mamy, ponieważ znaczy to coś więcej. Powinno być czymś więcej. – twierdzi Tan.

Źródło: Bałkanistyka.org

Grafika: holidaycheck.pl

variety.com

„kalifat”

src.adapt.480.low

Salaficka horda, która z północnego Iraku toruje sobie obecnie drogę do Bagdadu jest tajną i wyspecjalizowaną armią terrorystów, uzbrojonych, finansowanych i wspieranych przez Arabię Saudyjską, Sunnicki Kalifat Iraku i Lewantu (ISIL) oraz NATO.

Islamskie Państwo Iraku i Lewantu, kalifat i jego partnerzy w Rijadzie i Doha przenieśli dziesiątki tysięcy morderczych, paramilitarnych, dżihadystów z pól bitew w Syrii do Iraku. Dla skostniałych monarchii Arabii Saudyjskiej i Kataru celem jest szerzenie zgubnej wersji sunnickiego islamu, tym samym pokonując swoich odwiecznych, szyickich rywali, natomiast dla zachodnich elit finansowych całość jest globalną, długofalową grą “dziel i rządź”, co jest techniką wykorzystywaną od wieków przez Brytyjskie Imperium.

IMPERIUM BRYTYJSKIE PODBIJA BLISKI WSCHÓD

F. William Engdahl i inni historycy wykazali, jak Imperium Brytyjskie bezlitośnie podbiło arabski Bliski Wschód, gdy było już jasnym, iż ropa przyćmi węgiel jako główne źródło energii w XX wieku. Podczas gdy pierwsza wojna światowa szalała w Europie, Brytyjczycy pracowali z Francją, Włochami i Rosją, aby wyrwać region z rąk osmańskich Turków, którzy niekwestionowanie kontrolowali go od wieków.

Stworzone po wojnie granice stworzyły sztuczne kraje Jordanii, Syrii, Libanu, Iraku i Kuwejtu. W czasie wojny Brytyjczycy podsycali i następnie skierowali bunt przeciwko Turkom. Jednym z liderów wybranych przez Brytyjczyków był Ibn Saud, przywódca sekty wahabitów w centralnej Arabii, który za pieniądze Brytyjczyków kupił poparcie Beduinów. W roku roku 1925, z błogosławieństwem i wsparciem finansowym Brytyjczyków, Saud obalił rządzącego monarchę księcia Hijaza i w 1932 r. założył Królestwo Arabii Saudyjskiej. Po II wojnie światowej i masowym napływie pieniędzy z zachodnich koncernów naftowych, Dom Sauda zaczął nawracać masy i eksportować Wahabizm, ascetyczną i purytańską wersję sunnickiego islamu założoną przez Ibn Abd al-Wahhaba. Do 2013 roku rządy na całym świecie, w tym Parlament Europejski, uznają Wahabizm za główne źródło islamskiego terroryzmu.

Brytyjczycy i globalna elita rozumieją, iż islam może być skutecznie wykorzystywany do kontroli muzułmanów. „Całe przywództwo polityczne tamtych czasów było zależne od islamu do legitymacji władzy a wszyscy przywódcy polityczni byli pro-brytyjscy. Islam był narzędziem legitymizacji rządów, tyranii i korupcji arabskich przywódców. Dla Zachodu, islam był do zaakceptowania; mógł być i był wykorzystywany” – pisze Said K. Aburish, autor książki “A Brutal Friendship: The West and the Arab Elite.”

Całość: http://www.prisonplanet.pl/polityka/arabia_saudyjska_sunnicki,p1815147301

Grafika: Al Jazeera

Turcja – powrót imperium

5119335-turcja-900-600

Jeszcze dekadę temu Turcja mogła uchodzić za „chorego człowieka”. Podstawowe wskaźniki makroekonomiczne nie pozostawiały złudzeń. W 2001 roku deficyt finansów publicznych wyniósł 23,9%, PKB spadł o 5,7%, a dług publiczny sięgnął poziomu 77,9% PKB. Inflacja osiągnęła horrendalny poziom 56,8%. Na tym tle skala postępu, jaki osiągnięto w ostatnich latach, jest imponująca. Udało się to w stosunkowo krótkim czasie, szczególnie odkąd na czele rządu stanął w 2003 roku lider Partii Sprawiedliwości i Rozwoju – Recep Tayyip Erdo?an. Do 2011 roku zadłużenie zostało obniżone do 39,8% PKB, inflacja zdławiona do 6,5%, a deficyt zredukowany do poziomu –1,1%, co jest wynikiem marzeniem dla większości krajów UE. W okresie 2001–2011 nominalny PKB wzrósł z 218 do 585 miliarda dolarów.

Świat z podziwem patrzy na turecką ekspansję, zadając sobie pytania: jakie są jej źródła, jakie są jej bariery i jakie granice? Turcja skupia uwagę politologów nie tylko z powodu swoich ekonomicznych sukcesów – po raz kolejny w historii objawiła się bowiem niezwykła waga strategicznego położenia tego kraju. Zadziałały synergicznie dwa czynniki: pierwszym był rozpad Związku Radzieckiego, a drugim – wzrost znaczenia polityki energetycznej, w tym dostępu do surowców. Należy pamiętać, że Turcja nie ma własnych źródeł energetycznych, poza zasobami wodnymi, i w 70% jest uzależniona od importu. Tradycyjnie głównym dostarczycielem energii był Związek Radziecki, a obecnie jest nim Rosja.

Sytuacja zmieniła się po rozpadzie imperium radzieckiego, gdy nowymi sąsiadami Turcji stały się niezależne Gruzja i Armenia, a Azerbejdżan wyrósł na naftowo-gazowe potencjalne mocarstwo. Potencjalne – gdyż kraj ten musiał znaleźć nową drogę eksportu swoich bogactw, inną niż system rosyjskich rurociągów. W analogicznej sytuacji znalazł się pobratymczy Turkmenistan, dysponujący największymi rozpoznanymi złożami gazu na świecie. Nowa droga jest jedna – przez Gruzję i przez Turcję. Również Iran jest zainteresowany znalezieniem alternatywy dla cieśniny Ormuz. Szuka jej także Irak, którego największe złoża ropy znajdują się na północy kraju, przy tureckiej granicy na obszarze autonomii kurdyjskiej.

Jeśli do opisu tej sytuacji dołączyć fakt, że przeprowadzenie rosyjskiego „South Streamu” wymaga dostępu do tureckich wód terytorialnych, to wyłania się klarowny obraz Turcji jako kluczowego kraju rozgrywającego przyszłość energetyczną Europy i Bliskiego Wschodu – kraju o niezwykłym znaczeniu dla najważniejszych producentów surowców energetycznych w rejonie. Turcja może z każdym negocjować, każdemu stawiać warunki i zapewniać sobie jednocześnie dostawy surowców na konkurencyjnych warunkach.

Całość: http://bliskiwschod.pl/2014/06/turcja-powrot-imperium/

Grafika: dziennik.pl

Uprowadzenie konsula wraz z 48 osobami

IRAQ-UNREST-JIHADISTS

Rebelianci z ugrupowania Islamskie Państwo Iraku i Lewantu (ISIL) opanowali turecki konsulat w Mosulu i uprowadzili konsula wraz z 48 osobami – podały w środę irackie i tureckie źródła.

„Nawiązany został kontakt z pewnymi ugrupowaniami bojowników w Mosulu, aby zapewnić bezpieczeństwo personelowi dyplomatycznemu” – podało rządowe źródło tureckie.
Premier Turcji Recep Tayyip Erdogan spotkał się w trybie pilnym z podsekretarzem Tureckiej Narodowej Agencji Wywiadowczej (MIT) i wicepremierem Besirem Atalayem, aby przedyskutować rozwój wydarzeń.

Do opanowania konsulatu tureckiego doszło w dzień po uprowadzeniu przez ISIL 28 tureckich kierowców ciężarówek dostarczających paliwo dieslowskie do elektrowni w Mosulu.

Dżihadyści z ISIL dowodzonego przez Abu Bakra al-Bagdadiego opanowali w ciągu 48 godzin znaczne części stolicy prowincji Niniwa i w środę rozszerzyli swoją kontrolę na obszar na południe od miasta, gdzie znajduje się największa iracka rafineria oraz na sektory sąsiednich dwóch prowincji, Kirkuku i Salah Ad-Din.

Utrata kontroli nad zamieszkanym głównie przez sunnickich Arabów Mosulem, z którego uciekło około pół miliona mieszkańców jest poważnym ciosem dla zdominowanego przez szyitów irackiego rządu, który zapowiedział uzbrajanie wolontariuszy i zwołał na czwartek posiedzenie parlamentu, aby ogłosić stan wyjątkowy.

W Mosulu zabroniono korzystania z samochodów i ludzie uciekają na piechotę; brakuje wody pitnej, a zapasy żywności są wątłe.

Opanowanie Mosulu przez rebeliantów będzie miało – zdaniem firmy doradczej z Nowego Jorku Eurasia Group – ograniczony wpływ na eksport ropy.

ISIL, który ma bazy na zachodzie Iraku, infiltruje Syrię przez nieszczelną granicę. Al-Anbar i Niniwa graniczą z Syrią.

Bojownicy ISIL, grupy dżihadystów, która oderwała się od Al-Kaidy i skonfliktowała z nią, oskarżają władze w Bagdadzie o narzucanie krajowi „dyktatury szyitów”. Sunici uważają, że zdominowany przez szyitów rząd dąży do ich marginalizacji.

Źródło i grafika: interia.pl

 

Wybory w Turcji

tma-erdogan-DW-Bayern-ANKARA

Kolejne w tym roku wybory w Turcji za pasem. W sierpniu dojdzie do pierwszych w historii tego państwa bezpośrednich wyborów prezydenckich, w których niemal pewnym kandydatem będzie obecny premier Recep Tayyip Erdoğan.

Byłaby to naturalna kandydatura szefa rządzącej partii, która kolejny raz z rzędu z dużą przewagą wygrała wybory. Na uwagę zasługuje fakt, że premier opowiada się za utrzymaniem przepisu ograniczającego kadencje poselskie do trzech. Jeśli nie dojdzie do zmiany prawa w tym zakresie, Erdoğan przestanie być premierem w 2015 roku.

Niemal pewny kandydat

Mimo braku oficjalnej deklaracji ze strony premiera Erdoğana, po mocnym zwycięstwie w wyborach samorządowych podczas których rządząca AKP zdobyła 43 proc. głosów, spodziewany jest jego start w wyborach prezydenckich. Utrzymując wynik z marca, rozstrzygnięcie mogłoby przyjść już w pierwszej turze.

Prezydent Turcji zostanie wyłoniony w wyborach bezpośrednich, jeśli uzyska bezwzględną większość ważnych głosów. W przeciwnym razie przeprowadzona zostanie druga tura wyborów, w której obowiązywać będzie zwykła większość, a stanie do niej dwóch kandydatów, którzy w pierwszej turze zdobyli najwięcej głosów.

Cały artykuł: http://balkanistyka.org/erdogan-prezydentem-turcji/

Grafika: internet

Jak rozmawiać z islamem?

meczet2_0

Dlaczego wielu muzułmanów nie chce dialogu z chrześcijanami i czego chrześcijanin może nauczyć się od wyznawców islamu – na te i inne pytania odpowiada w najnowszym „Gościu Niedzielnym” członek komisji episkopatu ds. dialogu z religiami ks. dr Adam Wąs (KUL).

Oto fragmenty rozmowy, przeprowadzonej przez ks. Tomasza Jaklewicza:

O dialogu

Jak mówi ks. dr Wąs, trzy dominujące wśród muzułmanów stanowiska to: antydialogowe, zachowawcze oraz prodialogowe. – Wszystkie powołują się na Koran. Zwolennicy pierwszego wykorzystują fragment mówiący wyraźnie: „Nie bierzcie sobie za przyjaciół żydów i chrześcijan” (5,51). Ale już 31 wersetów dalej czytamy, że najbliżsi muzułmanom są chrześcijanie. Problem stanowi więc niejasność przesłania koranicznego – wyjaśnia specjalista.

Ponadto dialog jest często postrzegany jako część zsekularyzowanej kultury zachodniej, promującej wartości antyislamskie. – Dialog jest dla nich zagrożeniem – przyznaje ks. Wąs,. ale dodaje, że pora część muzułmanów zajmuje stanowisko neutralne, powołując się także na Koran: „Wy macie waszą religię, a ja mam moją” (109,6).

Czy islam karze nawrócenie muzułmanina na chrześcijaństwo śmiercią?

W Koranie nie ma takiego nakazu. – Wynika on z tradycji i słów Mahometa o karaniu śmiercią tych, którzy porzucają islam. Odpowiedzią jest sięgnięcie do Koranu, gdzie wyraźnie jest napisane: „Nie ma przymusu w religii” (2,256) – cytuje islamolog.

Czego chrześcijanin może się nauczyć od muzułmanów?

– Przede wszystkim znaczenia modlitwy – uważa ks. Wąs. – Muzułmanie modlą się pięć razy w ciągu dnia. Nie wstydzą się tego także w miejscach publicznych. Cechuje ich odważne przyznawanie się do wiary i poczucie odpowiedzialności za to, co uważają za święte. Silny jest też wspólnotowy wymiar islamu kontrastujący z popularną dziś na Zachodzie indywidualizacją wiary w chrześcijaństwie – podkreśla.

Cały wywiad: http://info.wiara.pl/doc/1063733.Jak-rozmawiac-z-islamem

Grafika: ceo.org