Wywiad z Christopherem Hitchensem

hitchens-1

Michael J. Totten jest amerykańskim dziennikarzem i publicystą, wieloletnim korespondentem zagranicznym, znawcą problematyki Bliskiego Wschodu. 12 stycznia 2010 r. opublikował swoją rozmowę z Christopherem Hitchensem, który zmarł 15 grudnia 2011 r. Wiele się wydarzyło od czasu kiedy Christopher Hitchens i Michael J. Totten jedli razem lunch i popijali whisky. Mimo upływu czasu opinie Hitchensa częściowo stały się dziś jeszcze bardziej aktualne niż były wtedy, ale pojawia się również pytanie na ile zmieniłby swoją ocenę polityki prezydenta Obamy.

MICHAEL J. TOTTEN: W tym tygodniu jadłem lunch w moim mieście rodzinnym Portland w Oregonie z dziennikarzem i pisarzem Christopherem Hitchensem i prowadziłem z nim wywiad nad szklaneczkami Johnny Walker Black Label. Tego człowieka nie trzeba przedstawiać, ale i tak to zrobię. Jest autorem lub redaktorem ponad dwudziestu książek, dziennikarzem, krytykiem literackim, podróżnikiem, nauczycielem i polemistą, który przesunął się na prawo z radykalnej lewicy i nie pasuje już dłużej do żadnej wygodnej szufladki. W zeszłym roku pismo „Forbes” cytowało go jako jednego z 25 najbardziej wpływowych liberałów w mediach amerykańskich, ale równocześnie jest członkiem konserwatywnego Hoover Institution w Stanfordzie. W 2005 roku pismo „Foreign Policy” wymieniło go jako jednego ze 100 najbardziej wpływowych intelektualistów świata. Pisuje regularnie do „Vanity Fair”, „Slate” i „Atlantic”, a jego ostatnia książka „Bóg nie jest wielki”, dała mu więcej sławy (lub, jeśli wolisz, niesławy) niż cokolwiek wcześniej. Jego najlepsza książka, lub może powinienem powiedzieć, moja ulubiona książka, to „Love, Poverty, and War”, bogata kolekcja reportaży i esejów na te trzy niesłychanie ważne tematy. Hitchens z pewnością jest sławny i na ulicy rozpoznają go znacznie częściej niż mnie. Wysoki i z lekka rozmamłany mężczyzna po pięćdziesiątce niegrzecznie przerwał naszą rozmowę przy barze i powiedział: „Nie mogę sobie przypomnieć pana nazwiska, ale rozpoznaję pana z YouTube”. „Powinien pan więcej czytać” — odparł Hitchens. Ale nie przypomniał mężczyźnie swojego nazwiska. Niespełna dwie minuty później podeszła do niego atrakcyjna, młoda kobieta, delikatnie ścisnęła jego ramię i powiedziała: „Kocham pana”. „Jak często się to zdarza?” — zapytałem. „To — powiedział i uśmiechnął się do ślicznej kobiety — nie zdarza się wystarczająco często. Ale tamto — powiedział i pokazał na mężczyznę, który rozpoznał go z YouTube i nie chciał odejść — zdarza się zdecydowanie zbyt często”.

MICHAEL J. TOTTEN: Irlandia ma nowe prawo przeciwko bluźnierstwu.

CHRISTOPHER HITCHENS: Tak.

MICHAEL J. TOTTEN: Równocześnie Kurt Westergaard został właśnie zaatakowany w Danii przez jakiegoś somalijskiego szaleńca z siekierą za obrażenie muzułmanów karykaturą głowy Mahometa z bombą. Jak to jest, że rzekomo liberalni Europejczycy zgadzają się z islamskimi faszystami, że ludzie tacy jak Westergaard powinni być ukarani, nawet jeśli sądzą, że powinni być ukarani mniej surowo?

CHRISTOPHER HITCHENS: Zróbmy szybki eksperyment myślowy. Wyobraź sobie, że w noc sylwestrową mężczyzna dobrze po siedemdziesiątce opiekuje się w swoim domu pięcioletnią wnuczką. Zostaje zaatakowany we własnym domu przez wymachującego siekierą maniaka z morderczymi zamiarami. Twoją reakcją jako ssaka, jako naczelnego, jest odraza. Ufam, że tak jest.

MICHAEL J. TOTTEN: Oczywiście masz rację.

CHRISTOPHER HITCHENS: Następnie bierzesz do ręki wczorajsze wydanie „Guardiana”, jednej z najbardziej liberalnych gazet na świecie i znajdziesz tam długi artykuł, który mówi, że ten obraz, ten moralny obraz, ten instynkt chronienia starych i młodych nie ma w tym wypadku zastosowania. Ten mężczyzna prosił się o to. Narysował karykaturę, która zdenerwowała pewnych ludzi. Wcale nie jesteśmy uprawnieni do używania naszych instynktów moralnych. Moim zdaniem jest to rodzaj kulturowego i moralnego samobójstwa. Nie da się tego dokładnie porównać do reakcji Kościoła w Irlandii, który chce zdelegalizować krytykę każdej religii. Wielu Irlandczyków, których znam, już planuje publiczne złamanie tego prawa. Widzisz, muszę powiedzieć, że są to różne zjawiska, a może różne wersje tego samego zjawiska, żądanie prawa do ochrony przeciwko obrazie przez Kościół, który właśnie stracił przynajmniej dwóch biskupów, wcale nie z powodu tego, że nie zapoznali się dość starannie z docierającymi do nich informacjami o maltretowaniu dzieci — dlaczego nazywamy to maltretowaniem? Gwałceniem i torturowaniem dzieci — w dodatku z raportu rządu irlandzkiego wynika, że tylko nieliczne dzieci, które były w tych instytucjach, nie stały się ofiarami tych odrażających, karygodnych napaści. Ten sam absurd jest obecny w obu wypadkach. Te dwie religie, islam i katolicyzm, mają wielkie roszczenia, że „bez nas nie możesz mieć nieba i bez nas pójdziesz do piekła”. Roszczą sobie prawo do orzekania o wysokiej, średniej i niskiej sprawiedliwości wobec wszystkiego, od spraw publicznych do moralności prywatnej. Stawiają niesłychane roszczenie, a ponadto mówią, że powinny być chronione przed krytyką. Nie wystarcza bycie absolutystyczną partią — nie wolno ci się także nie zgadzać. To jest totalitaryzm.

MICHAEL J. TOTTEN: I tu jest coś, co mnie najbardziej zdumiewa. Mogę zrozumieć, dlaczego pewne elementy w Kościele katolickim chciałyby narzucić coś takiego dla własnych korzyści. Ale dlaczego u diabła miałby europejski lewicowiec chcieć narzucenia czegoś takiego, żeby chronić religię kogoś innego?

Cały wywiad: http://wolnemedia.net/wierzenia/wywiad-z-christopherem-hitchensem/comment-page-1/

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s