Turcja: Rząd ogranicza wolność artystyczną

1162470065

Po zakończonym pomyślnie Festiwalu Filmowym w Stambule świat tureckiego kina przebiegł dreszcz.

Bezwzględne reguły cenzury u wielu wzbudzają zastanowienie, co do tego jak uda się pogodzić artystyczną twórczość z kosztami produkcji. Nowe prawo nakazuje producentom filmów powyżej lat 18 zwrot pieniędzy otrzymanych od Ministerstwa Kultury z odsetkami.

„Let’s Sin”, w reżyserii Onura Ünlü, zwycięzca kilku nagród na tegorocznym festiwalu został przydzielony do kategorii „18+” pomimo braku scen erotycznych. Fabuła filmu opowiada historię pewnego imama, który z pewnością nie świeci religijnym przykładem, a odnosienia do zeszłorocznych społecznych niepokojów wzbudziły szepty niezadowolenia.

– Cenzura jest coraz bardziej bezwzględna – twierdzi Azize Tan, dyrektorka festiwalu. – Na szczęście Ünlü nie otrzymał pieniędzy od rządu, ale mimo to montaż filmu mógł zostać przerwany. Jest wiele sposobów cenzurowania. Kiedy już raz zaszufladkują twój film do „18+”, nakręcenie kolejnego jest bardzo trudne. Powinni byli wytłumaczyć, skąd taka decyzja, ale nie zrobili tego.

Głowa rządu tureckiego, Recep Tayyip Erdoğan nie toleruje żadnej krytyki na temat swojej partii. Z powodu cenzury narzuconej artystom w Turcji, niezależna organizacja filmów dokumentalnych, Freedom House przyporządkowała ją do kategorii „Not Free”.

Polityka uderza prosto w przemysł filmowy.

– Od ostatnich 12 lat w trakcie rządów partii AKP liczba kręconych filmów bardzo wzrosła. Rząd wprowadził nowe prawa, które pozwoliły nam otrzymać więcej wsparcia od państwa i wielu filmowców, w tym ja, była w stanie reżyserować. Jednakże w przeciągu ostatnich dwóch lat rząd stał się bardziej autorytarny i mniej tolerancyjny – mówi reżyser Mehmut Fazıl Çoşkun („Yozgat Blues”).

– Atmosfera nigdy nie była wspaniała, ale przynajmniej mogliśmy zdobyć dofinansowanie na alternatywne filmy. Teraz wszystko, co krytykuje państwo jest natychmiast cenzurowane. – alarmuje producentka i scenarzystka, Emine Yıldırım.
– Mimo tego, że nigdy specjalnie nie interesowałem się polityką, ta sytuacja żle wpływa na przemysł filmowy, co mnie bardzo smuci. – dodaje Çoşkun

Cokolwiek, co może być przejawem buntu, łącznie z tak delikatnymi tematami, jak sprawa Kurdów czy rzeź Ormian, może być na celowniku.

Helmer Hüseyin Karabey aplikował siedem razy o wsparcie rządu dla swojego filmu „Come to my voice”, ale jego prośby zostały odrzucone. Według niego i jego producenta, Emre Yeksana ministerstwo akceptuje filmy patriotyczne, bohaterów narodowych i filmy promujące rodzinne wartości. Rząd może jednak otrzymać coś innego.

– Myślę, że może wyjść z tego coś satyrycznego. Nie widzę na razie nowego trendu, ale artyści znajdą sposoby, żeby przekazać pewne kwestie, tak, żeby politycy nie zrozumieli. – twierdzi producent Yoel Meranda.

– W tym roku brałem udział w festiwalowej komisji i, rzeczywiście, mieliśmy wiele satyrycznych projektów. – potwierdza Yeksam. Aczkolwiek, uderza brak dokumentów na temat protestów w Gezi Parku. Wielu reżyserów twierdzi, że po prostu jest za wcześnie.

– W zeszłym roku dostaliśmy propozycję od wielu festiwalów, żeby pokazać coś o demonstracjach w Gezi Parku, ale filmowcy, w tym ja, traktujemy to bardzo poważnie i dlatego się nie zgodziliśmy. Staramy się zrozumieć, co tak naprawdę się stało i co to dla nas znaczy. Z tego powodu nie chcemy póki co dotykać tego tematu z materiałem, jaki mamy, ponieważ znaczy to coś więcej. Powinno być czymś więcej. – twierdzi Tan.

Źródło: Bałkanistyka.org

Grafika: holidaycheck.pl

variety.com

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s